Astrofizyka

Wielki Wybuch to jest gęsty i gorący początek Wszechświata. Teoria ta głosi że około 13,7 miliarda lat temu część Wszechświata, którą obecnie obserwujemy miała średnicę kuli zaledwie kilku metrów, a początek czasu rozpoczął się wraz z wybuchem tej materii. Materia trzech miliardów galaktyk skupionych w kuli o średnicy 15 kilometrów, była, tak zgadza się tak było, ale nie na początku. A teoria rozpoczęcia czasu wraz z momentem wielkiego wybuchu jest tyle warta co 5 tez o istnieniu Boga, filozofa świętego Tomasza z Akwinu.

Niedorzeczna teoria że Bóg ingerował w Wielki Wybuch jest również absurdalna i to bardzo oraz zadaje umysłom ścisłym pytanie, kto stworzył Boga? No bo przecież sam się nie mógł stworzyć.

Stephen Hawking twierdził że czas zaczyna się rozbiegać jak południki z bieguna południowego, a więc środka zerowego, więc nie ma potrzeby rozpatrywać jego początku, bo go nie było. Tak ma rację, ale start tego czasu miał dużo, dużo wcześniej swój start, a materia wypełniająca tą potwornie wielką gęstość tej pierwotnej kuli, która zapoczątkowała Wszechświat, też musiała skądś się wziąć.

 

Więc ja myśliciel i filozof z Myślenic przedstawiam swoje cztery teorię.

 

  1. Teoria temperatury jako początku wszystkiego. Na początku była tylko temperatura. Nie było ciśnienia, przestrzeni, nie było czasu, nie było nic. Wskutek niczego temperatura osiągnęła zero bezwzględne, zero stopni Kelvina. W takim przejściu powstaje minimalna materia, pierwsze jądro atomu. Więc ruszył czas i pojawiła się przestrzeń, która na początku była wielkości ziarenka piasku. Czas leciał miliardy, miliardy, miliardy lat, a materia wzrastała i urosła do tej słynnej dwu dolarówki, którą tak dokładnie opisał Stephen Hawking i Leonard Mlodionow w „Wielkim Projekcie”. Tyle, że przestrzeń dochodziła do apogeum i następnie kurczyła się spowrotem ściskając materię w niewyobrażalną gęstość, a następnie znów wielki wybuch i rozwijanie się przestrzeni do czasu apogeum i kurczenie się jej ponownie do bardzo niewyobrażalnie gęstej i gorącej kuli. Tych cyklów było miliardy, miliardy, aż do czasu obecnego, dzisiejszego w którym obecnie się znajdujemy. Wraz z inflacją galaktyk przestrzeń się rozszerza, z krańców Wszechświata dociera do nas światło gwiazd mające 7 miliardów lat i tak jest, a raczej było do czasu apogeum, więc możliwe jest, że już nastąpił nawrót i przestrzeń zaczyna się zwijać i kurczyć, i skurczy się do kuli o średnicy tym razem dwa razy większej czyli do 30 kilometrów średnicy tej bardzo gęstej i gorącej materii. Teoria stanu stacjonarnego Thomasa Golda i Hermanna Bondiego to była dobra teoria, mówiąca iż w próżni między galaktycznej ciągle tworzy się nowa materia! To by podkreślało moją słuszną teorię temperatury jako początku wszystkiego.

 

  1. Teoria nad atomu. W takim ciśnieniu tej kuli, która zapoczątkowała Wielki Wybuch elektrony przestają funkcjonować i są wprasowane w jądro atomu, które z ściśnione niewyobrażalnie wielkim ciśnieniem jest prawdopodobnie tysiące razy mniejsze niż dziś obecnie atomy w przestrzeni istniejące. Powstaje tam atom, a właściwie nad atom o liczbie elektronów zero.

 

  1. Teoria elips planetarnych. Rozrastająca się przestrzeń ma zastosowanie też do naszego układu planetarnego. Rozrasta się również w naszym systemie słonecznym, rozciągając początkowo kołowe orbity planet w elipsy dzisiejsze. Więc działa w różnych kierunkach, dlatego planety krążą nie po orbicie kołowej, a powinny po takiej krążyć. Przez rozrastającą się przestrzeń w naszym systemie planetarnym i nie tylko w naszym, torami planet są elipsy. I tu macie odpowiedź na pytanie dlaczego elipsa, a nie koło jest orbitą planet.

 

  1. Teoria materii niewidzialnej. Obok pola magnetycznego istnieje jeszcze materia niewidzialna, wymierna w miligramach, niewidzialna, wychodząca z wewnątrz naszej gwiazdy i jak fala morza zawracająca w kierunku słońca.

Dowód 4.1 Komety „anormalne”.

W czasie zbliżania się komety do wnętrza układu planetarnego, promieniowanie gwiazdy centralnej powoduje topnienie i parowanie zewnętrznych warstw jądra komety złożonych z lodu oraz wielu innych składników. Strumienie pyłu i gazu formują bardzo rozrzedzoną atmosferę, nazywaną komą, która wystawiona jest na oddziaływanie ciśnienia promieniowania oraz wiatru słonecznego. Tu ja zadaję pytanie; Jakiego wiatru słonecznego? Gdzie w próżni prawie doskonałej macie jakiś wiatr słoneczny? Wiatr jest to przemieszczanie się warstw powietrza do obszaru o mniejszym ciśnieniu barycznym! Tam jest tylko próżnia i nie ma mowy o jakimkolwiek wietrze słonecznym. Dalej za definicją; zjonizowany gaz jest odpychany w kierunku od Słońca, poruszając się zgodnie z liniami pola magnetycznego. Pył pozostaje na torze przelotu komety, co powoduje, że wytworzony z niego warkocz jest niekiedy zakrzywiony. Pył rozprasza światło słoneczne, podczas kiedy zjonizowany gaz świeci wskutek rozgrzania do wysokiej temperatury. Nie zgadzam się: pole magnetyczne jeżeli miałoby wpływ na ogon zjonizowanego gazu wychodzącego z komety jaj warkocz byłby prościutki, a jest zakrzywiony w różne strony. Tylko to może uczynić materia niewidzialna.

Rosyjski uczony Fiedor Aleksandrowicz Briedichin wprowadził jeszcze typ IV warkoczy komety tzw. „anormalnej”, której ogon utworzony z ziaren pyłów jest odwrócony w kierunku do Słońca. Warkocze nienormalne nie mieszczą się w żadnych z podtypów komet. Briedichin tłumaczył ten niezwykły warkocz komety zwrócony w kierunku słońca, bardzo ciężkimi, dużymi ziarnami pyłu gazowego komety co powoduje, że przyciąganie słoneczne odwraca jej ogon.  To jest niemożliwe. Gaz jest gazem i nie zlepia się w szczególnie grube ziarna. Tylko jest to możliwe przy zawracającej niewidzialnej materii w tym obszarze oddalonej od słońca.

Dowód 4.2 Planetoidy

Pas ciał niebieskich między orbitami Marsa i Jowisza krążących wokół Słońca o średnicy nie większej niż 950 kilometrów. Największym z nich jest planeta karłowata Ceres. Silne oddziaływanie grawitacyjne Jowisza nie dopuściło do połączenia tych mniejszych ciał w jedną dużą planetę. Nieprawda Jowisz jest zbyt mały, aby mógł tak silnie oddziaływać grawitacyjnie na tak odległą przestrzeń. Tak mi wyszło według moich wyliczeń matematycznych, które niebawem przedstawię dokładnie w mojej książce. Ten chaos panujący na piątej orbicie od Słońca tylko mogło spowodować zawracająca w tej przestrzeni materia niewidzialna. To jest tylko hipoteza, ale ja ją udowodnię w sposób matematyczny i racjonalny.

Dowód 4.3 Wenus

Wenus ma bardzo gęstą atmosferę, która składa się głównie z dwutlenku węgla i niewielkiej ilości azotu. Jest pokryta nieprzezroczystą warstwą dobrze odbijających światło kwasu siarkowego. Masa atmosfery jest 93 razy większa od ziemskiej. Wenus obraca się wokół własnej osi w ciągu 243 dób ziemskich i to w kierunku przeciwnym do pozostałych planet; jest to najdłuższy okres obrotu pośród wszystkich planet Układu Słonecznego. Do dnia dzisiejszego dnia astrofizycy tego niezwykłego zjawiska nie wyjaśnili. A ja tak. Odpowiedzialna jest za to materia niewidzialna, które poprzez cztery miliardy lat hamowała tą planetę o niezwykłej gęstej atmosferze powodując jej zatrzymanie i ruch powolny w kierunku przeciwnym. Czy mógł to uczynić wiatr słoneczny – nie. Wiatr słoneczny to jest strumień plazmy wypływający ze Słońca, składający się przede wszystkim z protonów, elektronów i cząstek alfa. A więc są za małe, aby ingerowały w tak duże ciało niebieskie jakim jest planeta Wenus i warkocze komet zwykłych i „anormalnych”.

584-dniowy średni czas między kolejnymi zbliżeniami Wenus do Ziemi jest niemal dokładnie równy pięciu wenusjańskim dobom słonecznym. Nie wiadomo, czy to przypadek, czy wynik oddziaływania pływowego między planetami. Na to zagadnienie odpowiem czy to uczyniła fizyka czy jest to ingerencja Wyższej Formy Niewidzialnej Materii (HFIM – Higher Form of Invisible Matter) czy też zwykły przypadek. Bardzo ciekawe. Odpowiem na to w swojej książce pod tytułem: „Astronomy Physicist”.

Copyright©copyright by JPzM – 9 sierpień 2019 rok.