O sobie

O sobie

Od maleńkości byłem cudownym dzieckiem szczęścia o niezwykłej mądrości. W szkole podstawowej byłem prymusem, aż do szóstej klasy. Rozwiązywaniem zadań z matematyki prześcigałem najzdolniejszych uczniów i uczennice, rozwiązując je szybciej o dobre pięć minut niż moi rówieśnicy. Będąc starszy potencjału nie wykorzystałem, słabo przykładałem się do nauki, często wagarowałem i piłem alkohol, więc stopnie pogorszyły się, czyniąc ze mnie przeciętnego ucznia.

Mając 5 lat czyli to był rok 1968 sierpień, uległem poważnemu wypadkowi na wesołym miasteczku. Masa dzieciarni w tym ja też oblegała karuzelę dziecięcą przekraczając barierki bezpieczeństwa. W pewnym momencie betonowy koń na karuzeli przewrócił się na bok, dosłownie kosząc betonową nogą wszystkie te dzieciaki co ze mną tam wokoło stały. Karetki pogotowia nie nadążały jeździć. Ja dostałem wstrząsu mózgu i leżałem półgodziny nieprzytomny pod płotem. Gdy się ocknąłem zdążyłem zauważyć zakrwawione twarze dzieci i dorosłych. Masakra potworna, a w prasie komunistycznej nie ukazała się nawet o tym ani jedna wzmianka. Propaganda państwa sukcesu, bezproblemowego. Ile dzieci straciło życie, sporo, dziś tego nie dowiemy się.

Od tego wypadku imaginację mam inną i to do dzisiaj. Fakty kojarzę swoją bujną wyobraźnią nietypowo i widzę je inaczej niż inni. A poza tym pomagają mi w przekazie Mroczne Strony świata Niewidzialnego, poprzez podpowiedzi, sny, objawienia, karty klasyczne i Tarota. Drzewo na które Ty patrzysz, ja go widzę w inny sposób.

W wieku 6 lat nauczyłem się grać w szachy i w karty i to trudne rozgrywki dosłownie od maleńkości. W wieku 13 lat, moja o rok starsza koleżanka, zaprosiła mnie na czwartego do brydża i po godzinie opanowałem tę trudną grę. Dziś gram w nią po mistrzowsku. Od 15 roku życia zacząłem wróżyć dziewczynom i to z dużym powodzeniem. Nie ukrywam, że moją intencją było uzyskać ich względy.

Bardzo dużo czytałem od małego dzieciństwa, książki dosłownie pochłaniałem. Należę do pokolenia Doktora Dolittle, Dzieci z Bulebryn i Stanisława Lema. Odkąd zapadłem w schizofrenię, dokładnie w moje urodziny 1997 roku życia czytam tylko literaturę w wąskim zakresie: historii, teologii, Koranie, Buddy i w całej filozofii świata. Najbliżej mi do „Cogito ergo sum” czyli Kartezjusza jego poglądów i przesłań.

Mimo głębokiej wiary jaką posiadam w sobie, jestem racjonalistą i realistą, umysł nauk ścisłych, a poza tym staram się być asertywny, inteligentny, sympatyczny i kulturalny. Jestem stuprocentowym pragmatykiem. W polityce bez większych uprzedzeń. Akceptuję lewą i prawą stronę sceny politycznej w naszym kraju. LGBT – oczywiście że tak i to bez żadnych ograniczeń. Lubię wszystkich polityków bez wyjątku.

W dniu Wigilii 24 grudnia 2018 roku, przed cudownym obrazem Czarnej Madonny na Jasnej górze ślubowałem uczciwość i abstynencję od wszelkich alkoholi, za wyjątkiem dobrego, wytwornego wina. Więc na starość będę się upijał, jak to czynił podobnie Cezar Klaudiusz. To jest moje byłe wcielenie. Jestem tego pewien. Od wieków za moja rodzina i przodkami od strony matki, ciągnie się genetyczne znamię, charakterystyczny duży pieprzyk lewej nodze w pachwinie. Znamię które przejęli po mnie moi obydwoje synowie. Więc uważam, że jestem spadkobiercą rodu Klaudiuszów po linii chłopskiej. Ja czyli Tiberius Claudius Germanicus Augustus przyjąłem imię Hadrian II Caesar.